01-02.08.2020 Sobota-Niedziela. Luneville i Nancy- stolica Lotaryngii
Głównym powodem odwiedzin Lotaryngii była oczywiście chęć spotkania z Anią i jej rodziną. Ale nawet jeśli nie macie rodziny w Lotaryngii, warto zrobić sobie tam przystanek, np. jadąc do Paryża ( Nancy znajduje się 390 km na wschód od Paryża- prawie dokładnie po drodze, choć dziś omija je już autostrada A4 i trzeba nieco zboczyć z trasy). Ja osobiście bardzo poważnie rozważam kolejny, dłuższy pobyt w Alzacji i Lotaryngii połączony z wypoczynkiem w niedalekich, malowniczych Wogezach.
Spotkanie z Anią i pobyt w Lunéville był jak zawsze przemiły- gościliśmy się w stylu polsko-francuskim ( aperitify i francuskie przystawki, chłodne du vin rosé i uginający się od specjałów Arnauld grill w ogrodzie).
Samo Lunéville to niewielkie ( ok. 20 tys. mieszkańców) ale urokliwe miasteczko położone nad rzeką Vezouze, z pięknym parkiem i imponującym, późnobarokowym pałacem zbudowanym co prawda przez Leopolda I , ale rozbudowanym przez króla Polski i księcia Lotaryngii- Stanisława Leszczyńskiego.
Znajduje się tu kilka hoteli, mnóstwo tzw. gites ( czyli pokoi na wynajem od prywatnych właścicieli) i camping a samo miasteczko stanowi doskonałą bazę wypadową dla miłośników historii I wojny światowej, bo to właśnie w okolicach Lunéville stoczono najbardziej krwawe bitwy ( np. wzgórze Leomont w Vitrimont). Jeśli potrzebujecie rekomendacji restauracji w Lunéville to bez wahania polecam lokalną restauracyjkę w stylu włoskim- Le Capri, do której zaprosiła nas Ania.
Nie był to nasz pierwszy pobyt w Lunéville, ale po raz pierwszy wybraliśmy się do pobliskiego Nancy- stolicy Lotaryngii. Pogoda- dochodzący do 38 stopni C upał nie sprzyjał zwiedzaniu, ale nie mogłam już dłużej, będąc tak blisko, ignorować faktu, że w ostatnich latach Nancy wielokrotnie wskazywano w rankingach wymagającego tygodnika „Le Nouvel Observateur” jako najprzyjemniejsze miasto Francji a znajdujący się w Nancy Plac Stanislas uważany jest za najpiękniejszy plac świata ( moim zdaniem drobna przesada, ale może najpiękniejszy plac Francji?). Niektórzy nazywają Nancy „małym Paryżem” i z tym mogłabym się zgodzić- jest w Nancy pewien rozmach i elegancja, którą tworzą przepiękne, secesyjne budynki, bo to właśnie tutaj narodziło się słynne „art nouveau” ( znakomita Ecole de Nancy) ale też bliskość renesansu i średniowiecza. No i Arc de Triomphe, który prowadzi na place de la Carrière. Brak za to - tłumów i wygórowanych cen, czym Paryż przy bliższym poznaniu może trochę męczyć.
Wracając do Placu Stanisława ( Place Stanislas)- został on zaprojektowany i wzniesiony ( 1755r.) przez polskiego króla Stanisława Leszczyńskiego, któremu zięć Ludwik XV podarował księstwo Lotaryngii. Ozdobiony złoconymi, monumentalnymi, rokokowymi kratami, dzięki, którym Nancy zdobyło przydomek „cité aux portes d’or” („miasta o złotych bramach”), został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO i niewątpliwie zasługuje na odwiedziny, choć dziś olbrzymia przestrzeń nie dawała nawet skrawka cienia przed palącym słońcem i może to utrudniało nieco odbiór tego wyjątkowego miejsca.
W Nancy panuje kult Stanisława ( Stanislas I le Bienfaisant, czyli Stanisław I Dobroczyńca; przez młodzież nazywany krótko i poufale: „Stan”) i oprócz placu oraz stojącego na nim pomnika, wiele ważnych miejsc nosi jego imię ( np. biblioteka) a Francuzi są nam wdzięczni za króla, którego dała im Polska- pierwszego i ostatniego króla rezydującego w Nancy. Burzliwą historię samego Stanisława Leszczyńskiego świetnie opisuje Tomasz Orłowski, wieloletni ambasador Polski we Francji, w książce „Nasz zakochany przewodnik po Francji” ( rozdział: „ Nancy, czyli wszyscy jesteśmy Stanisławami”)- bardzo polecam!
Mając auto, bądź korzystając z taxi można poza ścisłym centrum Nancy zobaczyć przepiękne, secesyjne budowle- słynną willę Majorelle, w której balkony i okapy oplecione są delikatnymi motywami gałęzi oraz willę Bergeret ozdobioną przepięknymi witrażami. Warto wziąć pod uwagę godziny sjesty we Francji ( czego nie zrobiliśmy) i po 19.00 wstąpić na drinka bądź kolację do słynnej restauracji L’Excelsior,największego nagromadzenia sztuki secesyjnej w jednym, użytkowym miejscu- w której ponad 300 lamp Dauma odbija się we wszechobecnym lustrach- musiałam zadowolić się obejrzeniem strony www restauracji ( też warto)
Nie zapomnijcie kupić słynnych makaroników, których kolory i smaki przyprawiają o zawrót głowy oraz słodkich landrynek o smaku bergamotki.





















Komentarze
Prześlij komentarz