11.08 Wtorek. Kompletny chill- out w Mensil Gonfroy
Jesteśmy dużą grupą przyjaciół składającą się z czterech zaprzyjaźnionych
rodzin ( w sumie 17 osób, z czego 9 dzieci. Inne ujęcie licząc pełnoletnie
dzieci: 12 dorosłych ( czytaj: osoby pijące wino) i 5 dzieci. Trzeci zoom: 3
dzieci i dwie nastolatki ( 16 lat) czasem kosztujące wino ( nie powinno dziwić,
w końcu to wakacje we Francji-:)
Jakkolwiek by nie definiować naszej grupy, to każda, podkreślam- każda-osoba ma bezpośredni, bądź pośredni wpływ na nasze wakacyjne plany. I w ten właśnie sposób w ten słoneczny, gorący wtorek postanawiamy ( demokratycznie!) pozostać w posiadłości Mensil Gonfroy i spędzić czas na basenie, oddając się zaciekłej rywalizacji w czasie rozgrywek plażowej piłki siatkowej i leniwie sącząc zimne, białe wino. Rezygnujemy też z zorganizowanej kolacji- zamiast udajmy się na duże zakupy do Intermarche w pobliskim miasteczku i organizujemy grillową kolację, która okazuje się kulinarną ucztą zaspokającą wyrafinowane ( w tym wegetariańskie) podniebienia naszej grupy- drżyjcie w posadach francuskie oberże i inne normandzie, kulinarne przybytki! To jeden z sympatyczniejszych, zupełnie luźnych dni w czasie tegorocznych wakacji.
Moglibyśmy chociaż odwiedzić znajdujące się w pobliskim miasteczku Hambye opactwo ( Hambye Abbey- bardzo stare, ale obecnie w ruinie), ale na to też nie starcza nam dziś zapału. Dolce vita! Albo raczej: La belle vie!
A to nasze, pobliskie, normandzie klimaty, które można podsumować jednym zdaniem: więcej krów, niż ludzi. Uwielbiam!




Komentarze
Prześlij komentarz